Jesteś tutaj: HOMEZDANIEM EXPERTÓWDuża rodzina - dobry konsument i podatnik

Duża rodzina - dobry konsument i podatnik

Im rodzina jest liczniejsza, tym z definicji musi więcej wydawać na życie. Kolejne dziecko to większe auto, większe mieszkanie, większe zakupy, większe zużycie prądu, wody i gazu, więcej przejechanych kilometrów, ale też poszukiwanie lepszej pracy itd. Można powiedzieć, że liczniejsza rodzina bardziej napędza gospodarkę zarówno swoimi wydatkami konsumpcyjnymi, jak i chęcią cięższej pracy rodziców, by móc zaspokoić rodzinne potrzeby.
 
 Niestety państwo, które również na tym zyskuje, nie ułatwia życia liczniejszym rodzinom, mimo postępującej w zastraszającym tempie depopulacji w naszym kraju. Podstawową stawkę podatku VAT, której wysokość mogłaby zostać obniżona do 15 proc. (unijne minimum), rząd premiera Donalda Tuska postanowił podnieść z 22 do 23 proc. Dla porównania w Kanadzie, Japonii i na Tajwanie podatek VAT ma stawkę 5 proc., w Szwajcarii – 8 proc., a w Australii i Korei Południowej – 10 proc. Dodatkowo wysoką akcyzą opodatkowane są podstawowe media niezbędne w domu, z których im rodzina jest liczniejsza, tym więcej korzysta.
Ponadto od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej ceny gazu czy prądu wzrosły o około 120 proc. (dodatkowo unijne minimum akcyzy na prąd dla gospodarstw domowych wynosi 1 euro za 1 MWh, podczas gdy w Polsce ustalono stawkę 20 zł, czyli pięć razy wyższą).
 
 
Warto także przypomnieć, ile płaciliśmy za paliwo, zanim Polska zaczęła dostosowywać wysokość akcyzy do unijnych minimów. Otóż w 1997 roku litr benzyny 95-oktanowej kosztował na stacji benzynowej 1,54 zł. Teraz jest to 5,85 zł, czyli osiągnęliśmy wzrost na poziomie 280 proc. Takie wzrosty cen mediów i paliw to wynik z jednej strony wysokich podatków, a z drugiej - nadmiernych regulacji i trzymania tych sektorów w rękach państwowych. Dla porównania cena dostępu do Internetu, który niemal w całości jest dostarczany przez prywatne firmy, spadła o kilkadziesiąt procent, a poziom usług i wybór znacznie się zwiększył. Od czasu wejścia do Unii Europejskiej średnie wynagrodzenia w Polsce wzrosły tylko o około 60 proc.
 
 
Przed konsumpcją pracujący rodzice najpierw muszą zapłacić ogromny haracz od pracy, czyli PIT i składki na różne obowiązkowe ubezpieczenia społeczne. A jak ciągle powtarzają eksperci wolnorynkowego Centrum im. Adama Smitha, te właśnie obciążenia są główną przyczyną wysokiego poziomu bezrobocia w Polsce. Wysoko opodatkowana praca staje się bardzo drogim towarem, na którego wielu potencjalnych pracodawców po prostu nie stać. A są na świecie szybko rozwijające się kraje, które w minimalnym stopniu podatkują pracę, jak na przykład Gruzja czy Nowa Zelandia. Należy też dodać, że Unia Europejska w tym względzie nie wprowadziła żadnych uregulowań i za wysokie opodatkowanie pracy odpowiedzialne są wyłącznie nasze władze.
 
Tomasz Cukiernikprawnik, dziennikarz, podróżnik i fotograf. Doktorant na wydziale Ekonomii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Jest ekspertem wolnorynkowego Instytutu Globalizacji i współpracuje z Wolnorynkowym Instytutem Misesa.
 
Początek strony